Wybory do Europarlamentu okiem specjalisty.

Wszystko to co chciałby wiedzieć obywatel o Wyborach Europejskich

1 maja 2004 roku Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. Od tego czasu bierzemy zatem udział w wyborach do organu ustawodawczego tej organizacji międzynarodowej, który zwie się Parlament Europejski [PE]. Jak wyglądają, na czym polegają, z czym wiążą się te wybory? Postaram się Państwu opowiedzieć.

26 maja tego roku będziemy mieli kolejne wybory podczas naszej obecności w Unii, dokładnie czwarte. Wcześniej wybory odbywały się w 2014, 2009 i 2004 roku. Jak można z tego wywnioskować, kadencja Parlamentu Europejskiego trwa 5 lat. Będziemy zwracali uwagę na wiele kwestii, zacznijmy od frekwencji.

            Frekwencja w tych wyborach jest najniższa w porównaniu z jakimikolwiek innymi wyborami w Polsce, ponieważ nigdy nie cieszyły się one szczególnym zainteresowaniem opinii społecznej. Być może w tym roku sytuacja będzie inna, wzajemne napędzanie się przeciw sobie  dwóch głównych sił doprowadzi do zwiększenia frekwencji tak, jak to miało miejsce w wyborach samorządowych, o czym pisałem na łamach „Południka”. Czy frekwencja przekroczy 30, 40 czy 50%, nie sposób mi przewidzieć. Stawiam na 40. A jak to było dotychczas? W 2004 roku frekwencja wyniosła zaledwie 20,9%, zaś w 2009 powiększyła się minimalnie do 24,53%. Ostatnie wybory wypadły odrobinę gorzej, frekwencja wyniosła 23,83%.

            Ilu członków Polska ma w Parlamencie Europejskim? Jest to 52 parlamentarzystów, dotychczas było o jednego mniej. Przyznano nam dodatkowy mandat z powodu wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Obecnie PE ma 751 członków z 28 krajów Unii, liczba ta się zmniejszy po brexicie. Niemcy np. mają 96 mandatów a Malta tylko 6, ponieważ liczba mandatów dla danego kraju wynika z liczby ludności.

            Jak wyglądały wyniki dotychczasowych wyborów? W 2014 Platforma Obywatelska otrzymała 32%, a Prawo i Sprawiedliwość 31% głosów. SLD miało ponad 9%, potem był Kongres Nowej Prawicy z 7% i Polskie Stronnictwo Ludowe z prawie 7%. Osobno walczące wtedy partie Ziobry, Palikota i Gowina miały po 3%. W następnych wyborach w roku 2009 PO miało 44%, PiS 27%, SLD 12% a PSL 7%. W pierwszych wyborach w 2004  PO miało 24%, Liga Polskich Rodzin prawie 16%, PIS ponad 12%, Samoobrona ponad 10%, SLD 9%, Unia Wolności 9%, PSL 6%, Socjaldemokracja Polska 5%.

            W Parlamencie Europejskim posłowie zasiadają wedle frakcji na szczeblu unijnym, nie siedzą wspólnie wg klucza narodowości. Te frakcje odpowiadają mniej więcej wszystkim grupom poglądów, jakie występują w świecie, od skrajnej prawicy po skrajną lewicę. Od lewej: grupa skrajnej lewicy przeciwnej Unii, potem grupa zielonych [odpowiednik Partii Zielonych], grupa liberałów [Odpowiednik Nowoczesnej], Socjaliści [Odpowiednik SLD], Chadecy [Odpowiednik PO], Konserwatyści sceptyczni wobec UE [Odpowiednik PiS], Narodowcy przeciwni UE [Odpowiednik Ruchu Narodowego], Antysystemowcy sceptyczni UE [Odpowiednik KUKIZ15]. Oczywiście, te frakcje mają swoje konkretne nazwy, ale tu wystarczy skrót myślowy, który bardzo ułatwia zrozumienie zasad.

            Kto obecnie rządzi w Parlamencie Europejskim? Jest to koalicja Chadeków i Socjalistów, którzy mają większość. Dominują w PE od wielu lat, ale wszystko wskazuje na to, że w tym roku stracą większość ze względu na rozbudowę sił prawej flanki. Co będzie dalej? Nikt tego nie wie.

57468021 430901507675816 8263715814230720512 n - Wybory do Europarlamentu okiem specjalisty.

            Jak wyglądają sprawy techniczne, związane z eurowyborami? Mamy w Polsce 13 okręgów wyborczych. Są to pojedyncze województwa, czasami po dwa, i jeden przypadek, gdy z Mazowieckiego wydzielono Aglomerację Warszawską. Każdy komitet może w każdym okręgu zgłosić do 10 kandydatów, ale żeby móc wystawić listy, musi zebrać 10 tysięcy podpisów na każdy okręg. Gdy komitet zrobi to przynajmniej w 7 okręgach, może zarejestrować listy w całym kraju.

            Jak wybieramy europosłów do Parlamentu Europejskiego? To jest bardzo skomplikowane, więc należy się temu rozbudowany opis. Zaczynamy od głosowania i podliczenia głosów. Kiedy poznamy wyniki w ogólnej skali kraju – liczby oddanych głosów dzielimy przez kolejne liczby naturalne [1,2,3,4,5 itd.]. Największe wyniki dzielenia oznaczają mandat dla danego komitetu. Nazywa się to metodą D’Hondta [czyt. Donta], która sprzyja większym komitetom wyborczym. W ten sposób rozdzielamy w skali kraju 52 mandaty po komitetach i wiadomo już, która opcja ilu ma wybranych europosłów. Teraz przechodzimy do kroku numer dwa. Za pomocą metody zwanej Hare-Niemieyera ustalimy, w jakim okręgu wyborczym zostali oni wybrani. Polega ta metoda na przemnożeniu liczby oddanych głosów w okręgu z liczbą mandatów w okręgu, po czym wynik dzielimy przez wszystkie głosy oddane w tym okręgu. Wychodzą nam liczby całkowite z ułamkami. Te liczby całkowite oznaczają ilość mandatów dla komitetu. Jeśli zostaną wolne miejsca, to wtedy rozdaje się dalej, sugerując się cyframi po przecinku. No i mamy krok trzeci. Wiemy ile osób ma komitet, w jakim okręgu, więc teraz osoby z najwyższymi indywidualnymi wynikami w wyborach zostają wybrani. Niestety, ze względu na to jak głosują ludzie, najczęściej są to osoby z pierwszym numerem na liście. W efekcie o tym kto zostanie wybrany, bardziej decyduje lider ugrupowania niż obywatele. Co ciekawe, okręgi nie mają przypisanej stałej liczby mandatów. Decyduje o tym frekwencja lokalna, tj. jeśli warszawiacy pójdą tłumnie do wyborów, a kujawiacy nie – to nasz okręg wyrwie mandaty Kujawsko-Pomorskiemu i my wybierzemy więcej europosłów, a oni mniej. I to już się nie raz zdarzało.

Na koniec najważniejsze, czyli czym zajmuje się Parlament Europejski? Niestety, nie ma za dużo uprawnień, wynika to z wad ustrojowych Unii Europejskiej. Przyjmuje petycje obywateli Unii, zatwierdza skład „rządu” Unii, czyli Komisji Europejskiej, ale jej nie wybiera. Może zadawać pytania innym organom wspólnoty, przyjmuje ich sprawozdania z działalności, współuchwala budżet Unii, zatwierdza akty prawne. Ale PE nie może sam składać takich propozycji, czym różni się od polskiego sejmu. Czyli jest ułomny.

Diabeł więc tkwi w szczegółach. Jak myślicie, czemu głównym partiom zależy na PE? Ponieważ zarobki, pieniądze na biura i inne dodatki są gigantyczne. Europoseł po jednej kadencji może zostać milionerem, zatrudnić wielu ludzi i potem liczyć na tak zwaną „luksusową emeryturę”. Główne partie wysyłają do Brukseli swoich zasłużonych działaczy, czasami pozbywają się niewygodnych kolegów i koleżanek z partii. Ile realnie mogą wtedy zarobić? Nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Do tego dysponują ogromną ilością przywilejów.

Ciekawe, czyż nie?

Michał Sawicki
Student politologii na Uniwersytecie Warszawskim

Źródło: Południk Praski nr 18 z kwietnia 2019
Tytuł oryginału: „Wszystko co chciałby wiedzieć mieszkaniec o Wyborach Europejskich”
za zgodą autora.

Dodaj komentarz