Spadek Teksaski.

Czy znajdzie się właściciel fortuny szacowanej na ponad 40 mld dolarów?

W amerykańskim w stanie Teksas, w widłach rzek Wichita i Wichita Red wciąż czekają na polskich prawowitych spadkobierców dwa tysiące hektarów ziemi, spod której tryska ropa. Fortuna stale rośnie i dziś warta jest grube miliardy dolarów.

Po upadku powstania listopadowego wielu biorących w nim udział Polaków udało się na emigrację do Stanów Zjednoczonych. Ich droga wiodła przez Prusy i Francję, skąd statkami płynęli do kraju, który był dla nich symbolem wolności – do USA.
Znaczna ich część na wieść o toczącej się wojnie o niepodległość Teksasu, dotychczas należącego do Meksyku, udała się na te ziemie i zaciągnęła do powstańczej armii. Walki te w 1837 roku zakończyły się zwycięstwem rebeliantów.
W czasie tej wojny doszło 27 marca 1836 r. do głośnego zdarzenia. Z rozkazu meksykańskiego generała de Santa Anna pojmani do niewoli obrońcy fortu Goliathe zostali rozstrzelani.Było ich około 300, a w liczbie tej znalazło się co najmniej czterech byłych polskich oficerów. Ludzie ci zostali po latach uznani za bohaterów.

Monument upamiętniający miejsce masakry obrońców Goliad w tym Ludwika Napoleona Dębickiego fot. P6150 lic. CC BY SA 3.0 - Spadek Teksaski.
Monument upamiętniający miejsce masakry obrońców Goliad w tym Ludwika Napoleona Dębickiego fot. P6150-lic.-CC-BY-SA-3.0.jpg

 Rząd Teksasu postanowił nagrodzić ich nadaniem własności 4938 akrów bezpańskiej ziemi. Ugór pozostawał bez spadkobierców.

IMG 3166 - Spadek Teksaski.
Dowód nadania ziemi

Wszystko zmieniło się po… odkryciu złóż ropy naftowej na podarowanej ziemi. Jej wartość gwałtownie skoczyła do góry. Koncerny Shell i Amoco wydobywające tam ropę, każdego roku odprowadzają ogromne sumy podatków do kasy miejskiej w Dallas. Dlatego kwota zgromadzona na koncie wciąż rośnie. Po działkę zapisaną „M. Dembryskiemu” zgłosiło się mieszkające w Stanach małżeństwo Petrowicz. Udało im się przekonać teksański stanowy sąd, że pola naftowe na skutek błędnego zapisu (M. miało znaczyć „major”) należą się spadkobiercom po Ludwiku Napoleonie Dębickim, pochodzącym z miejscowości Grzymałkowo niedaleko Skarżyska-Kamiennej, który urodził się w 1807 roku. Petrowiczom udało się przekonać sąd, że rodzice Dębickiego po jego śmierci właśnie im przekazali prawo do spadku po synu, a także, że sześcioro rodzeństwa  Ludwika zmarło bezpotomnie. Co ciekawe w księgach parafialnych wydarte zostały strony z zapiskami z lat 1805-1807. Przypadek……?

Dembiński czy Dębicki?

Jednocześnie sprawą zaczęła interesować się inna polska rodzina. Nie Dębickich, lecz Dembińskich. Było pewne, że Michał Dembiński, który urodził się w 1800 roku pod Wąbrzeźnem i był w powstaniu listopadowym majorem, wyemigrował do USA i walczył o niepodległość Teksasu. Czy zginął rozstrzelany jako obrońca fortu Goliathe, tego już krewni nie wiedzieli. Ale wiele na to wskazywało. „Dembiński” łatwo pasowało do zapisu „M. Dembryski”.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych powiadomiło o tym w 1929 roku Pomorski Urząd Wojewódzki w Toruniu i zleciło jego urzędnikom odszukanie spadkobierców majora Dembińskiego. Osób spokrewnionych z Michałem Dembińskim zaleziono kilka, wśród nich trzy mieszkające w Polsce. Jednym z nich był wojewoda nowogródzki, Marian Januszajtis. Reprezentowania polskich spadkobierców przed sądem Teksasu podjął się adwokat Jan Malewicz. Członkowie komitetu wysłali do USA jednego z potencjalnych spadkobierców, Paszotę, który miał przed teksańskimi sądami wywalczyć unieważnienie poprzednio rozdzielonego spadku i przyznanie fortuny członkom komitetu działającego w Grudziądzu. Jak się te starania skończyły, nie wiadomo. W aktach, przechowywanych dziś w Archiwum Państwowym w Bydgoszczy, nie ma już żadnej późniejszej wzmianki o tej sprawie.
W latach 50. ubiegłego stulecia spadkiem po „M. Dembryskim” zainteresowali się dwaj bydgoscy adwokaci, Jan Ziółkowski i Edmund Raszeja. I oni ustalili, jak twierdzili, że chodzi o Dembińskiego, a nie Dębickiego. Ich starania jednak ugrzęzły w kancelariach prawniczych w Teksasie.

Czy rząd PRL się dogadał?

Mniej więcej w tym samym czasie swoje prywatne śledztwo rozpoczął warszawski adwokat Władysław Ryńca. Według niego, owym nagrodzonym Polakiem w Teksasie był jednak Ludwik Napoleon Dębicki. Prawnikowi udało się odtworzyć drzewo genealogiczne Dębickich. Wynikało z niego, że prawo do  spadku ma… kilkaset osób mieszkających w Polsce.
Dokumenty zebrane przez Ryńcę skonfiskowała jednak… Służba Bezpieczeństwa. Jak twierdzili warszawscy prawnicy, władze PRL-u, chcąc „położyć łapę” na teksańskiej fortunie, postanowiły prywatnemu dochodzeniu ukręcić łeb i dogadać się z Amerykanami, by część fortuny przekazano Polsce. Czy tak się stało…..?

Autor Robert Dębicki 150x150 - Spadek Teksaski.
Robert Dębicki

fot. tytułowa: (fot. P6150, lic. CC BY-SA 3.0) ciekawostkihistoryczne.pl
Monument upamiętniający miejsce masakry obrońców Goliad, w tym Ludwika Napoleona Dębickiego 

Dodaj komentarz